Abp Marek Jędraszewski. flickr.com/Fot. Joanna Adamik | Archidiecezja KrakowskaŹródło: flickr.com/Fot. Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 17 Lutego 2020

Krakowski biskup wykorzystywał nieletnią. Kolejne pytania o rolę abp Marka Jędraszewskiego

Abp Marek Jędraszewski swego czasu wspierał abp. Juliusza Paetza oskarżonego o molestowanie seminarzystów. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wyraża obawę, że arcybiskup może zachować się podobnie w sprawie biskupa Szkodonia, podejrzewanego o seksualne wykorzystywanie 15-latki.

Sprawa wykorzystywania młodej dziewczyny przez biskupa Jana Szkodonia obiegła krajowe media po publikacji artykułu dziennikarza "Gazety Wyborczej" zatytułowanego "Zły dotyk biskupa z Krakowa". Autor opisuje w nim relację duchownego z 15-letnią dziewczyną. Do jej molestowania miało dojść blisko 25 lat temu. Biskup Szkodoń poznał dorosłą dziś panią Monikę podczas pielgrzymki do Watykanu. Ofiara duchownego zaznaczała, że z początku imponowało jej zainteresowanie hierarchy.

Szkodoń z początku zyskał zaufanie rodziny 15-latki. "Zanim zaczął mnie molestować, zjednał sobie moich rodziców", opowiedziała po latach pani Monika. Pewnego dnia zaprosił ją do swojego mieszkania. Następnie zaprowadził do sypialni. Tam rozpiął stanik 15-latki, włożył jej rękę między uda, całował, wsadzał język do ust, gryzł.

Po blisko ćwierć wieku kobieta zdecydowała się opowiedzieć o swojej krzywdzie. Jak twierdzi, nie zależy jej na zemście. Pani Monika zabiega jedynie o to, by biskup przestał pełnić posługę duszpasterską i w efekcie mieć styczność z młodzieżą. Ofiara poinformowała o sprawie Nuncjaturę Apostolską już w kwietniu ubiegłego roku. Zaznacza, że celowo ominęła w tej sprawie krakowską kurię, ponieważ bała się wyciszenia problemu. Choć prawo kościelne wskazuje jasno, że w przypadku oskarżeń dotyczących czynów pedofilskich sprawa niezwłocznie powinna być przekazana Watykanowi oraz archidiecezji, w której pracuje duchowny, na którym ciążą zarzuty, panią Monikę przesłuchano dopiero dziewięć miesięcy od zgłoszenia. Biskup Szkodoń przez cały ten czas pełnił swoje obowiązki. By go od nich odsunąć, konieczna była interwencja mediów.

Już po opublikowaniu zapowiedzi artykułu dotyczącego biskupa, miał on opuścić krakowską archidiecezję. Niedługo po tym opublikował oficjalne oświadczenie.

TVP przyłapane na kłamstwie? TVP przyłapane na kłamstwie? "Na takie rzeczy poszły 2 mld zł"Czytaj dalej

Abp Marek Jędraszewski zmienił treść oświadczenia bp Szkodonia

"Stanowczo oświadczam, że przedstawione mi oskarżenia są nieprawdą oraz że godzą w moje dobre imię, którego zamierzam bronić. Do czasu wyjaśnienia sprawy, nie będę podejmował żadnej pracy duszpasterskiej", czytamy w piśmie opublikowanym na stronie Archidiecezji Krakowskiej. I dalej: "W obliczu zapowiadanych doniesień medialnych na temat mojej osoby pragnę przekazać, że zostałem przez Nuncjusza Apostolskiego w Polsce poinformowany o wszczęciu wobec mnie postępowania, które jest przewidziane prawem kanonicznym, oraz że zostały podjęte czynności i decyzje wynikające z norm wewnątrzkościelnych dotyczących biskupa. Ponieważ przedmiotem postępowań ma być w pierwszej kolejności ustalenie prawdy w zakresie oskarżeń mnie dotyczących, nie mogę udzielać żadnych informacji w tej sprawie. Proszę o modlitwę w intencji Kościoła oraz o szybkie poznanie pełnej prawdy".

– Biskup Szkodoń, wiedząc o zarzutach, pełnił posługę, jakby nic się nie stało. Bierzmował, odprawiał msze. Mechanizm nakazujący odsunięcie od działalności księdza, wobec którego wysuwane są zarzuty, nie zadziałał w przypadku biskupa. Dlaczego? Dlaczego jego przełożony, metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, uparcie w tej sprawie milczy? – mówił dziennikarzom tygodnika "Newsweek" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. To do niego zwróciła się bohaterka reportażu "Wyborczej" po tym, jak nuncjatura nie reagowała w jej sprawie. Postępowanie umorzyła również prokuratura. Powodem było przedawnienie.

Ksiądz Isakowicz-Zaleski ocenia, że w Krakowie "zaczął się Poznań". Portal gazeta.pl wskazuje, że to nawiązanie do zachowania abp. Marka Jędraszewskiego w sprawie oskarżanego o molestowanie seminarzystów abp. Juliusza Paetza. "Oby arcybiskup Jędraszewski nie zachował się teraz tak jak w sprawie Paetza, którego wspierał wbrew relacjom skrzywdzonych kleryków. Jakiekolwiek próby mataczenia w sprawie Szkodonia mogą mieć poważne konsekwencje dla archidiecezji", zaznacza duchowny.

Z informacji przekazanych "Newsweekowi" przez jednego z rozmówców tygodnika wynika, że treść cytowanego wyżej oświadczenia bp Szkodonia została zmieniona po konsultacjach z Jędraszewskim. "W pierwszej wersji bp Szkodoń przepraszał ofiarę, ale Jędraszewski tę wersję odrzucił. Pod jego naciskiem oskarżony zmienił oświadczenie, zapewniając w sposób jednoznaczny o swojej niewinności", czytamy.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Zostały dwa tygodnie na złożenie ważnego oświadczenia. Jeśli nie dopełnisz obowiązku ZUS rozpocznie postępowanie

2. Gorszej rzeczy w samolocie już nie można zrobić. Trzeba nie mieć wstydu [FILM]

3. Autobus grozy woził dzieci po Polsce. O krok od tragedii

4. Nie żyje twórca kultowego "Czterdziestolatka" i "Wojny domowej". Dziś w nocy, w wieku 87 lat zmarł Jerzy Gruza

5. Suczka przebywała na bogato urządzonej posesji. Zmarła przez zaniedbanie właścicielki, która chciała się zemścić

6. Książę Harry w żałobie. Była kobietą, którą kochał nad życie, niestety nie żyje

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News