płaczący chłopiec. unsplash/Ksenia MakagonovaŹródło: unsplash/Ksenia Makagonova
Wszystkie wideo autora Paulina Musianek
Autor Paulina Musianek - 15 Lutego 2021

Rodzice i psycholodzy walczą o usunięcie plakatów antyaborcyjnych. Mają wywoływać u dzieci groźne traumy

Paniczny strach – to nawet za mało powiedziane, jak twierdzi mama 12-letnia Franka. Chłopca wręcz sparaliżował widok porozrywanych i zakrwawionych szczątki ludzkich płodów. Dlatego jego mama wraz z psychologami walczą, aby na zawsze usunąć tego typu plakaty z przestrzeni publicznej.

Walka z aborcją czy walka z dziećmi?

- Strach? Nie. To była ogromna panika. Widok tych płodów był dla niego koszmarem – mówi Agnieszka Kossowska portalowi parenting.pl. Tak mama Franka opisuje, co przeżył jej syn w centrum Opola, w 2019 roku. 

Franek jest chłopcem z licznymi niepełnosprawnościami, potrzebuje stałej opieki rodziców. Jak podkreśla jego mama, reaguje on silnymi emocjami na każde nerwowe sytuacje. Dlatego też, gdy po raz pierwszy zobaczył plakaty antyaborcyjne, doznał on silnej traumy. Przy drugiej sytuacji, kiedy Franek natknął się na antyaborcyjną furgonetkę, zaczął trząść się ze strachu i krzyczeć, że nie chce oglądać takich zdjęć

- Ten strach przerodził się w niechęć wychodzenia do miasta. Rozumiałam go, więc nie naciskałam – opowiada Agnieszka.

Już wtedy  kobieta uznała, że musi coś z tym zrobić. Napisała list do Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka, ale odpowiedzi się nie doczekała, a syn wciąż reagował silnym niepokojem na drastyczne plakaty.

- Ciągle pytał: "kiedy to się skończy?", "dlaczego źli ludzie ustawiają takie plakaty?". Ich widok sparaliżował go - mówi matka. Franek w efekcie zaczął mieć koszmary senne i bał się wychodzić na dwór.

Petycja dotycząca zakazu umieszczania plakatów antyaborcyjnych

Złotoryja. Bezdomni podczas mszy zaczęli spożywać trunki wysokoprocentowe. Konieczna była interwencja policjiZłotoryja. Bezdomni podczas mszy zaczęli spożywać trunki wysokoprocentowe. Konieczna była interwencja policjiCzytaj dalej

Agnieszka Kossowska wraz z psycholożką dr Anną Bereś i pedagożką dr Joanną Ławicką opracowały petycję skierowaną do premiera oraz ministra rodziny, pracy i polityki społecznej.

Domagamy się wydania jednoznacznego zakazu prezentowania w miejscach publicznych drastycznych, brutalnych, nieprzyzwoitych i budzących odrazę obrazów antyaborcyjnych oraz tym samym ochrony dzieci przed emocjonalnymi, behawioralnymi i fizjologicznymi skutkami związanymi z nagłą ekspozycją na nie – czytamy w dokumencie. Powołują się na art. 72 Konstytucji RP, Deklarację Praw Dziecka i Konwencję o Prawach Dziecka.

Obrazy drastyczne wpływają na poziom pobudzenia, procesy myślowe i emocje u dzieci, a także zwiększają prawdopodobieństwo agresywnego zachowania i reakcji lękowych - piszą.

Apel w tej sprawie wystosowało także grono psychologów, psychoterapeutów i neurobiologów. Zgodnie uważają, że takie treści mogą u dzieci traumy i stany nerwowe objawiające się podwyższonym ciśnieniem, kołataniem serca, gwałtownym wyrzutem adrenaliny, bólami głowy, nocnym moczeniem się, biegunkami czy zaparciami.

Fundacja Pro: wina rodziców

Fundacja Pro - Prawo do życia, która jest odpowiedzialna za te drastyczne treści, zrzuca winę na rodziców, uważając, że dzieci wcale nie zwracają uwagi na te plakaty. 

- Gdy rodzic lub opiekun denerwuje się, krzyczy, klnie, wówczas dziecko staje się niespokojne i rzeczywiście jego cała uwaga koncentruje się na zdjęciach i zaczyna kojarzyć je z sytuacją dla niego stresującą - tłumaczą.

Artykuły polecane przez redakcję WTV: