wtv.pl
Bożena Przyłuska

Zdjęcie ilustracyjne: Jakub Kaminski/East News

Bożena Przyłuska o akcji Same Plusy: Katolicy w Polsce są mniejszością, która dyktuje nam warunki

6 Maja 2021

Autor tekstu:

Alan Wysocki

Udostępnij:

Bożena Przyłuska opowiedziała o szczegółach akcji "Same Plusy". Inicjatywa ma na celu popularyzację wiedzy na temat związku, jaki istnieje między indywidualnymi wyborami i postawami ludzi, a pozycją Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Inicjatorki akcji chcą zachęcić do odseparowania się od Kościoła we wszystkich obszarach życia prywatnego i społecznego. Pomysł jest realizacją zadania "Narodowa Apostazja" sformułowanego przez zespół Świeckie Państwo Rady Konsultacyjnej przy Ogólnopolskim Strajku Kobiet w odpowiedzi na postulaty przeciwko łamaniu praw kobiet i osób LGBT, faszyzacji, demolowaniu podstaw ustrojowych państwa i postępującej klerykalizacji.

Bożena Przyłuska jest współzałożycielką i wiceprezeską Kongresu Świeckości. Od samego początku współtworzy Strajk Kobiet, a także jest jedną z założycielek Rady Konsultacyjnej OSK. W ramach organu prowadzi prace Zespołu Świeckie Państwo. Aktywistka koordynuje akcje "Same Plusy"

(W tekście z przyczyn formalnych słowo "Kościół katolicki" zapisaliśmy dużą literą, jednak Same Plusy promują używanie małej litery, "uważamy za przemoc symboliczną pisanie go dużą literą, gdy "państwo" jest pisane małą" - przyp. red.)

Wysocki: Zacznę od samego początku. Co stanowiło inspirację dla zainicjowania akcji "Same Plusy"?

Przyłuska: Strajk Kobiet stworzył Radę Konsultacyjną, w której zostałam odpowiedzialna za zespół Świeckie Państwo. Rada powstała, żeby zebrać postulaty "ulicy", które pojawiły się jesienią zeszłego roku. Było ich o wiele więcej, niż podczas innych protestów. Chciałyśmy żądania "ulicy" przetworzyć na język polityczny, język merytoryczny, żeby one wybrzmiały w debacie publicznej.

Żądania protestujących ułożyły się w grupy postulatów, które opublikowałyśmy na Loomio (platforma internetowa wspierające procesy podejmowania decyzji w grupach nastawionych na osiągnięcie porozumienia - przyp. red.). Postulaty dzielą się na krótkoterminowe, możliwe do realizacji już dziś, bo zakładające działania oddolne, obywatelskie oraz te długoterminowe, których realizacja wymaga woli politycznej większości parlamentarnej.

"Warto trzymać się z dala od instytucji toksycznej, szkodliwej społecznie, szczującej na ludzi"

Chcemy, żeby był to punkt odniesienia dla polityków, budujących swoje programy. Żeby konstruując postulaty, nie patrzyli tylko na zamówione badania postaw, ale też, żeby wiedzieli, czego domagają się ludzie, zwłaszcza osoby wyjątkowo zdeterminowane, wychodzące na ulice. Akcja "Same Plusy" jest owocem pracy zespołu Świeckie Państwo, którego jestem moderatorką. Zespół tworzą ekspertki i działaczki lokalne.

To jest postulat dotyczący uczciwości wobec siebie, a przez to do całego społeczeństwa. Zakładamy, że większość w Polsce tworzą osoby "wierzące, niepraktykujące". Chcemy zachęcać tych ludzi do życia w zgodzie ze sobą. Nie warto być hipokrytą. Warto żyć w zgodzie ze sobą i trzymać się z dala od instytucji toksycznej, szkodliwej społecznie, szczującej na ludzi, będącej przeszkodą na drodze walki o zmianę podejścia do praw kobiet, osób LGBT.

"Mowa o błędnym przekonaniu, że skoro święcisz jajka, to jesteś katolikiem i kupujesz wszystko, co jest w Kościele"

Postulat "Narodowa Apostazja" miał bardzo akcyjny potencjał. Pomyślałyśmy, że to nie może po prostu "zawisnąć" na Loomio. Nadszedł czas, by wcielić go w życie, zwłaszcza że odnosi się do postaw i działań ludzi, a nie do programów politycznych. Nie można zadekretować apostazji, ale można apelować do ludzi, by postrzegli związek między swoimi postawami, konformizmem, a programami politycznymi, powstającymi na kanwie tego konformizmu. Mowa o błędnym przekonaniu, że skoro święcisz jajka, to jesteś katolikiem i kupujesz wszystko, co jest w Kościele katolickim, włącznie ze szczuciem na osoby LGBT oraz odmawianiem kobietom prawa do dysponowania własnym zdrowiem i życiem. 

Naturalnie przyszło nam do głowy, że trzeba pokazać to ludziom, wyłuszczyć im, że są obszary, w których świeckie państwo można robić oddolnie. Można nie chodzić na religię, nie posyłać na te zajęcia dzieci, nie chrzcić ich, a świat się wtedy nie zawali. Można nie korzystać z katolickiego pogrzebu, bo są także uroczystości świeckie, które są bardziej podniosłe, a jednocześnie mają bardziej elastyczną formę. Można je dostosować do swoich wspomnień, potrzeb. Można wziąć ślub świecki z celebrantem lub celebrantką na szczycie góry, poza granicami kraju, na bezludnej wyspie lub postawić na tradycyjny ślub w ogrodzie, bądź w prywatnym lokalu. Taka uroczystość często jest bardziej wartościowa, doniosła. 

"Dla osób wierzących, nie utożsamiających się z Kościołem katolickim, apostazja jest czymś w rodzaju konieczności. Dla nich to często są dramatyczne sytuacje"

W przypadku apostazji, która dla nas, jako ateistów, nie stanowi żadnego problemu, dla osób wierzących, nie utożsamiających się z Kościołem katolickim, apostazja jest czymś w rodzaju konieczności. Dla nich to często są dramatyczne sytuacji. My zachęcamy, żeby znaleźć w sobie tę odwagę i zbuntować się przeciwko haniebnym postawom i działaniom Kościoła. Bez tego nie da się rozdzielić Kościoła od państwa. 

Wysocki: Zwróciłaś uwagę na bardzo ważny aspekt wpływania nie na polityków, a na nasze społeczeństwo. W jaki sposób chcecie to zrobić?

Przyłuska: Jeśli chodzi o postulaty zebrane z protestów, to mamy kompleksowy program zarówno do społeczeństwa, jak i do polityków. Natomiast my jako "Same Plusy" chcemy uświadamiać ludziom, że tworzą nieujawnioną społeczność. Chcemy, żeby ta społeczność się outowała przez apostazję oraz podanie prawdziwej odpowiedzi w spisie powszechnym żeby pokazały swoją niezgodę. To jest ważne dla tysięcy ludzi. Chcemy pokazać to też politykom, bo nas nie obchodzi Kościół. Nie chcemy rozmawiać z Kościołem. To nie jest adresat naszej komunikacji.

Chcemy rozmawiać z ludźmi, a efekty tych rozmów pokazywać politykom, którzy będą musieli otworzyć oczy i zrozumieć, że większość naszego społeczeństwa nie jest wcale katolicka. Według wszelkich badań i danych, nawet Kościół podaje taką informację, że 38% osób, uznawanych przez Kościół za zobowiązanych, uczęszcza na msze, czyli jest uważana za katolików. Katolikiem nie może być ktoś, kto nie chodzi do Kościoła. Tak jest w doktrynie tej religii. 

"Katolicy w Polsce są mniejszością, która dyktuje nam warunki"

Mamy 38% spośród zobowiązanych, których jest 82% ochrzczonych, których jest 87% Polek i Polaków. Jeśli 38% z tego chodzi do Kościoła, to się przekłada, mniej więcej, na około 27% populacji. Mówiąc krótko, 27% populacji chodzi do kościoła. Katolicy w Polsce są mniejszością, która dyktuje warunki, pisze prawo religijne, a nie świeckie. Prawo zbudowane nie na umowie społecznej, a na wierzeniach religijnych. My się przeciwko temu buntujemy. 

(Przedstawione dane pochodzą z Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego za 2018 rok. Badanie obejmuje 92,6% spośród wszystkich 10 551 parafii - przyp. red.)

Celem jest pokazanie ludziom ich udziału w tym procesie. Czyli tego, że ich konformizm, hipokryzja, uległość wobec żądań religijnej mamy, cioci, czy babci jest bardzo szkodliwa dla nas wszystkich. Korzystając z usług Kościoła, zwłaszcza podczas rytuałów przejścia, buduje się potęgę tej instytucji. W momencie gdy ludzie przestaną to robić, wyjdzie na jaw, jak niewielka jest grupa katolików faktycznie wyznający wartości Kościoła katolickiego. Zobaczymy, jak fałszywy jest obraz, który prezentują nam politycy, przedstawiając swoje opinie oraz programy. 

Te opinie i programy często bazują na bardzo uogólnionych i mocno zafałszowanych danych. Przykładowo, za katolika uważa się zamiennie osobę wierzącą, osobę należącą do Kościoła, a także niewierzącą, ale korzystającą z usług oraz osoby, które naprawdę wierzą w katolickiego Boga. Nie można tych rzeczy mylić, bo gdy wchodzić się w te dane, wychodzi na jaw, że osób "głęboko" wierzących jest tylko 10%. Pozostała część wierzy "płytko"? Co to znaczy wierzyć "płytko"? Mnie się wydaje, że kwestia wiary, to sprawa zero-jedynkowa. Nie można trochę wierzyć, a trochę nie wierzyć. Nie można być trochę w ciąży. 

(Według badania CBOS za 2020 rok liczba głęboko wierzących wyniosła 8% - przyp. red)

"Osoby zmuszane do uczęszczania na zajęcia kończą szkoły jako osoby kompletnie antykościelne lub antyreligijne"

Sprawa wymaga pogłębionych badań. Je częściej robią wykonują zagraniczne instytucje jak Pew Research Center, które przebadało polskie społeczeństwo w 2019. Wykazano, że spośród wybranych krajów Polska jest liderem spadku religijności.

(Według Pew Research Center Polska była liderem spadku religijności z generacji na generację pośród 108 przebadanych państw - przyp. red.)

Mówiąc o religijności społeczeństwa, trzeba też spojrzeć na dynamikę tego zjawiska. Spadek religijności w Polsce jest drastyczny i jestem przekonana, że wiąże się to z presją, jaką wywiera Kościół katolicki. Jest to na przykład presja chodzenia na religię, która Kościołowi odbija się obecnie czkawką. Osoby zmuszane do uczęszczania na zajęcia kończą szkoły jako osoby kompletnie antykościelne lub antyreligijne. 

Wysocki: Powołujesz się na badania, z których wynika, że bardzo szybko odchodzimy od Kościoła katolickiego. To też przekłada się na dyskurs publiczny. Mam wrażenie, że bardzo głośno mówimy już o wypisywaniu dzieci z religii. Głośno mówimy o apostazji, a dopiero zaczynamy mówić o nie chrzczeniu dzieci. Czy celem akcji jest przesunięcie narracji o jeszcze jedno "oczko"? 

Przyłuska: Na stronie Sameplusy.info, która jest bazą wszystkich pomysłów na nasze działania, możesz znaleźć 8 zakładek. Wśród nich są między innymi kwestie ślubów, pogrzebów, czy też dobroczynności. Na to też trzeba zwrócić uwagę. Mityczna dobroczynność Kościoła jest niekwestionowana, a naprawdę jest o wiele więcej organizacji, które o wiele skuteczniej zajmują się dobroczynnością. Jednym z bardziej rozpoznawalnych przykładów jest WOŚP. 

Próba zmonopolizowania obszaru dobroczynności, to przejaw tego samego zjawiska, jak w przypadku rytuałów przejścia, czyli ślubów, pogrzebów, chrztów, tego wszystkiego, co stanowi element przyjęcia, potwierdzenia przyjęcia do wspólnoty religijnej. To jest rodzaj pewnego szantażu. Zrezygnowanie z usług Kościoła jest postrzegane jako samo odejście od wspólnoty, ale nie samej wspólnoty religijnej. Szczególnie starsze pokolenia patrzą na to, jak na radykalne odejście od tradycji, sprzeniewierzenie się wartościom. Jest wręcz odwrotnie, ponieważ często zrezygnowanie z tych usług jest formą pozostawiania w zgodzie ze swoimi przekonaniami. 

Chcemy uświadamiać ludziom, że warto odchodzić od Kościoła we wszystkich obszarach, w których stykamy się z tą instytucją. Pozostając w instytucji wzmacniamy ją w obszarze życia politycznego, a właśnie o to chodzi Kościołowi. Taki jest realny cel Kościoła. Jak jest realna władza polityczna, to są pieniądze, jest przetrwanie. To cel nie tylko polskich hierarchów, choć u nas metody utrzymania władzy są o wiele bardziej brutalne i ordynarne. 

"Mamy już istniejącą wspólnotę, która ma się świetnie. To wspólnota europejska. To, co nas łączy, to poczucie, że jesteśmy Europejczykami i Europejkami"

Wysocki: Zastanawiam się, na ile akcja "Same Plusy" nie balansuje na granicy walki z klerykalizacją, a kolejną próbą utworzenia nowej, alternatywnej wspólnoty. Na ile nie chodzi o to, żeby zaproponować ujawnionej grupie "wierzących niepraktykujących" czegoś nowego?

Przyłuska: Moim zdaniem mamy już istniejącą wspólnotę, która ma się świetnie. To wspólnota europejska. To, co nas łączy, to poczucie, że jesteśmy Europejczykami i Europejkami. Mowa o wartościach zachodnich. Tak naprawdę, już od dawna jesteśmy bardziej przywiązania właśnie do wartości europejskich, niż do wartości katolickich. Bardzo wiele osób nie ma takiej świadomości, bo nie wie, jakie są wartości katolickiej, często mieszane są te pojęcia. Wiele osób nie wie, że wartością katolicką jest uległość kobiet. 

"Nie trzeba proponować zamiennika w postaci pseudowspólnoty parareligijnej. Nie powinniśmy tworzyć czegoś w stylu związku ateistów"

Ja uważam, że nie trzeba proponować zamiennika w postaci pseudowspólnoty parareligijnej. Nie powinniśmy tworzyć czegoś w stylu związku ateistów. Sama ateizacja jest okej. Przyjaźnię się ze środowiskiem organizacji ateistycznych. Jest dużo miejsca na działanie poświęcone czystemu oddzielaniu Kościoła od państwa, a także dążenia do samej zmiany światopoglądu, natomiast nie uważam, że mam do tego legitymację, czy prawo. Rozumiem jednak, że działania służące ateizacji mają ogromne znaczenie, choć po prostu nie jest to mój obszar zainteresowań. 

My zajmujemy się pokazywaniem ludziom różnicy w należeniu i nienależeniu do Kościoła. Wierzymy, że promując życie w prawdzie, osłabimy władze polityczną Kościoła, która ma zbyt duży wpływ na politykę, a nie powinna go mieć w ogóle. Przeciwdziałanie temu powinno zacząć się od samego początku, czyli od naszych postaw i zachowań, bowiem programy polityczne są wobec tego wtórne. Politycy dostosują się do naszego zachowania a nie odwrotnie.

Wysocki: Pozwolisz, że jeszcze zgłębię temat. Mówisz o negatywnym wpływie Kościoła. Rozmawiamy o negatywnych skutkach postępującej klerykalizacji. Powiedz mi, jaką korzyść będzie miał 35-letni pan Adam, który powie dość byciu "wierzącym niepraktykującym" i funkcjonowaniu w tej fałszywej rzeczywistości. Wyjdzie przed szereg i powie "Dobrze, ja rezygnuje z działania w ramach Kościoła". 

Przyłuska: Nie wiem, czy pan Adam jest wierzący, bo to ma znaczenie. Sądząc po tym, jaką wielką ulgę deklarują osoby po dokonaniu apostazji, można stwierdzić, że w znakomitej większości sytuacji już przy samej apostazji możemy mówić o uczuciu ulgi.

Człowiek nie babrze się w tych brudach, nie wspiera instytucji, która niszczy ludzi. Przez którą ludzie popełniają samobójstwa, popadają w depresję, tracą pracę

Apostaci dzielą się tymi dobrymi emocjami na grupach, w mediach społecznościowych, gdzie są tysiące osób, pokazujące swoje akty apostazji. Jeżeli mamy do czynienia z osobą wierzącą, związaną z Kościołem poprzez wartości, to wyjście z tej instytucji, daje dużo. Jeśli pan Adam jest niewierzący, to tym drobnym gestem może pokazać, że miarka się przebrała i nawet jego Kościół już wk***ił, chociaż wcześniej wykazywał obojętność. Ten akt może posłużyć do tego, by dać upust emocjom, bo dajmy na to, że pan Adam jest gejem i postanawia rzucić księżom w twarz aktem apostazji. 

Jeżeli chodzi o msze, pogrzeby, chrzty, to jest to zerwanie z chorą, toksyczną tradycją. Pan Adam może odczuć czystość moralną. Człowiek nie babrze się w tych brudach, nie wspiera instytucji, która niszczy ludzi. Przez którą ludzie popełniają samobójstwa, popadają w depresję, tracą pracę, bo latami protestują na ulicach przeciwko łamaniu praw człowieka, uderzania w godność jednostki. Za każdym razem odchodzenie od Kościoła pełni funkcję pewnego rodzaju oczyszczenia, catharsis

Wysocki: W bardzo mocnych słowach powiedziałaś o Kościele wywołującym depresję, samobójstwa, utratę pracy. Mogłabyś to rozwinąć?

Przyłuska: Sprawa została już dość szeroko omówiona przez wielu komentatorów. Biskupi mają krew na rękach. Mówimy o biskupach odpowiadających za narrację płynącą z Kościoła katolickiego, na którą powołują się największe media. arcybiskup Jędraszewski nazywa osoby LGBT zarazą, ideologią, podobnie wyzywa kobiety. To człowiek, który doprowadza ludzi do ciężkich stanów psychicznych.

"Słowa Jędraszewskiego są powtarzane przez idiotów w garniturach, krążących po parlamencie"

To nie jest tak, że "ktoś tam, coś tam powiedział". To arcybiskup jest osobą opiniotwórczą, posiadającą władze polityczną, wpływ na tworzenie prawa w Polsce. To osoba, której słuchają politycy, komentatorzy. Słowa Jędraszewskiego są później powtarzane przez idiotów w garniturach, krążących po parlamencie.

Te słowa zabijają. Niektóre słowa mają moc zabijania. Takich ze strony Kościoła, biskupów, księży, padło bardzo wiele. Niestety, słowo duchowny nie przechodzi mi przez gardło. Co z duchowością ma wspólnego sianie nienawiści? Co to ma wspólnego z wrażliwością, miłością do bliźniego?

Powtarzam i będę powtarzać: Kościół jest instytucją toksyczną, szkodliwą społecznie, nienawistną, której funkcjonariusze swoimi strasznymi słowami doprowadzają ludzi do skrajnych stanów psychicznych, a w skrajnych sytuacjach do samobójstw.

Wysocki: Z tego co mówisz wynika, że toksyczność jest nieodłączna z tradycją. Faktycznie, debata o zabijającej homofobii i już jest w mainstreamie, ale na samą tradycję jeszcze palcem nie pokazujemy. Na stronie SamePlusy.info, o tradycji pisano właśnie w kontekście presji.

Przyłuska: Rytuały przejścia są czymś znanym od wieków w każdej kulturze. To pewnego rodzaju celebracja poczucia wspólnoty. Wspólnotę buduje się na różnych wartościach. W przypadku zachodnich państw mowa o wartościach definiowanych w Katalogu Praw Człowieka.

Wspólnotę buduje się na definicjach dobra i zła, które niekoniecznie są powiązane z religią. Na podstawie doświadczeń, przejść. Nie jest potrzebna religia, żeby utworzyć wspólnotę. W Polsce faktycznie ona jest bardzo mocno powiązana z Kościołem, ponieważ mamy specyficzną historię. Przez lata komunizmu wielu osobom wydawało się, że Kościół jest ostoją normalności, wolności, ale to było bardzo złudne wrażenie.

Odsyłam tutaj do materiałów Magdaleny Rigamonti, która nagrała 4 wywiady między innymi z Barbarą Labudą i Bronisławem Komorskim o procesie obalania komunizmu. Na podstawie rozmów z osobami, które brały w tym czynny udział, możemy dostrzec, że opisana przeze mnie rola Kościoła była bardzo złudna. Ludzie nie mieli innej przestrzeni do ulokowania swoich emocji. Wizerunek Kościoła jako ostoi wolności jest z gruntu fałszywy.

Ówczesna pozycja Kościoła również wiązała się z uwikłaniem politycznym. Tak jest do dzisiaj, jednak obecnie politycy są zakładnikami Kościoła. Kościół cały czas trzymał się o myśleniu o rzeczywistości jako utrzymaniu się przy władzy, wpływie na rzeczywistość.

W czasach stanu wojennego ten sposób myślenia również funkcjonował. Było wiadomo, że trzeba być obecnym w bardzo dobrze rozwiniętym, silnym środowisku opozycji podziemnej, żeby Kościół nic nie ominęło. Żeby po obaleniu reżimu, nie zostać na lodzie.

Wracając do twojego pytania, tradycja staje się dla nas opresją, gdy planujemy ślub, a rodzina napiera, byśmy wzięli go w kościele. Gdy zaniechaniu chrztu dziecka jest nam przedstawiane jako zło, które mu czynimy. Akcją "Same Plusy" chcemy pokazać, że warto się tej presji oprzeć. Nie potrzebujemy usług ani nauk Kościoła, by wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Wiemy, że często jest zupełnie odwrotnie, niż twierdzi "naziemny personel pana Boga".

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres wtv@iberion.pl. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Alan WysockiAutor

Ateista roku 2018, redaktor WTV.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: wtv@iberion.pl

Podobne artykuły

Danuta Holecka

Wywiady

Mowa ciała Danuty Holeckiej zdradza wiele niewygodnych faktów. Eksperta wyjaśnia

Czytaj więcej >
Jaś Kapela wprost mówi o hipokryzji Kościoła

Wywiady

Jaś Kapela o hipokryzji polskiego Kościoła. Czy Chrystus mógł być wegetarianinem?

Czytaj więcej >
wtv.pl

Wywiady

Iwona Hartwich o Agacie Dudzie: To nie jest moja pani prezydentowa

Czytaj więcej >
Kot Kaczyńskiego

Wywiady

Ekspert skomentował szczegóły opieki Jarosława Kaczyńskiego nad kotem

Czytaj więcej >
wtv.pl

Wywiady

Policja nie zareagowała, bo były mąż "nie połamał Katarzynie nóg". Jej piekło trwa od 5 lat

Czytaj więcej >
W Płocku odbyła się kolejna rozprawa w sprawie Tęczowej Matki Boskiej

Wywiady

Kto kogo tak naprawdę obraża? W Płocku odbyła się kolejna rozprawa w związku z Tęczową Matką Boską

Czytaj więcej >