wtv.pl

TikTok

24 kwietnia to narodowy dzień gwałtu? "Ktokolwiek to stworzył, jest po*ebaną osobą"

24 Kwietnia 2021

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

"24 kwietnia to Narodowy Dzień Gwałtu" – ogłaszają kolejni TikTokerzy i TikTokerki, przestrzegając kobiety przed wychodzeniem tego dnia z domu i pokazując sposoby, w jakie można obezwładnić napastnika. Informacja rozeszła się bardzo szyb

„Ty tępaku bez mózgu. To dziewczyna z TikToka wymyśliła ten dzień w dodatku przez was tak to się rozprzestrzenia” – od kilku dni otrzymuję podobne wiadomości.

Dobrze, to jak to się zaczęło?

W sieci pojawia się kilka opowieści o źródłach tego dnia. Jedna mówi o sześciu mężczyznach na TikToku, którzy zachęcali innych mężczyzn do wykorzystywania seksualnego kobiet w tym dniu. Mieli twierdzić, że to zgodne z prawem i dzielić się wskazówkami, co robić. Wideo miało zostać po raz pierwszy opublikowane w marcu 2021 roku.

Czy taki scenariusz by nas zdziwił? Pewnie nieszczególnie. Na wielu stronach mężczyźni jeszcze niedawno publicznie dawali sobie rady, jak ściągnąć prezerwatywę w trakcie stosunku bez wiedzy partnerki lub partnera seksualnego. To rodzaj gwałtu o nazwie „stealthing”. Gwałt to każdy stosunek bez zgody – a skoro nie było zgody na stosunek bez prezerwatywy, to zmiana na taki właśnie stosunek bez zgody drugiej osoby jest gwałtem.

„Witam. Mój facet, z którym jestem od roku zrobił coś, czego się nie spodziewałam.. kochaliśmy się i bez mojej wiedzy zdjął prezerwatywę.. (…) Ja czuję się fatalnie, upokorzona i wykorzystana przez bliskiego mi człowieka" – napisała na jednym z polskich forów kobieta.

Z kolei mężczyźni jeszcze do niedawna dzielili się radami, jak zdjąć prezerwatywę w trakcie stosunku bez wiedzy kobiety na publicznych forach:

Taki seks jest zdecydowanie przyjemniejszy, bardziej ekscytujący, bo dziewczyna o tym nie wie. Wypracowałem sobie własną technikę. Mam swoje tricki, jak partnerkę łatwo oszukać. Jestem już w tym mistrzem. Dziewczyny podzielić można na „sięgające" i „sprawdzające". Z tymi pierwszymi jest najtrudniej, bo one szybko orientują się, że zdjąłeś prezerwatywę. Jest na to sposób, bo wystarczy użyć dużej ilości lubrykantu i ona się nie kapnie, że coś jest inaczej. „Sprawdzająca" będzie chciała po wszystkim zobaczyć, czy masz na sobie prezerwatywę. Jeśli wpadniesz na gorącym uczynku, graj głupka. Powiedz jej, że nie wiesz, czemu tak się wścieka i próbuj ją rozkręcić na nowo - pisał w 2017 r. jeden z 16-letnich chłopaków na ogólnodostępnym forum Experience Project.

Mężczyźni udzielali więc sobie rad, jak gwałcić. Gdyby tym razem robili to na TikToku – nie byłby to jakiś szok. TikTok poinformował jednak, że nie może znaleźć takiego wideo, a rzecznik TikToka powiedział „USA Today”, że nie znalazł dowodów na takie wideo na ich platformie.

Każda dziewczyna na kampusie musi być zgwałcona chociaż raz

Inne doniesienie wskazywało na to, że cała akcja została wymyślona na grupowym czacie Uniwersytetu w Exeter. To miał być czat grupowy ponad 100 facetów, którzy planowali zgwałcić jak największą liczbę dziewczyn przed 24 kwietnia na kampusie. Mężczyźni mieli mieć zapisaną listę wszystkich dziewczyn i planowali zgwałcić każdą osobę przynajmniej raz.

Potworne? Niewyobrażalne? Niestety, nie. Kilka lat temu Jon Krakauer wydał książkę „Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim”. Niedawno w Polsce wyszła książka „Nazywam się. Moja historia” Chanel Miller. Jej autorka doświadczyła gwałtu od Brocka Turnera na kampusie uniwersyteckim. I Krakauer, i Miller piszą o totalnej bezkarności studentów, zwłaszcza gwiazd sportu, którzy mogą zrobić wszystko i będą usprawiedliwieni.

Dlatego i umawianie się przez mężczyzn na kampusach, by gwałcić, nie jest zupełnie abstrakcyjne – choć powinno być – bo znamy podobne historie. Ale Uniwersytet w Exeter odpowiedział na zarzuty, stwierdzając, że plotki krążące w sieci są oszustwem ze strony TikToka, a studentów zachęcił do ignorowania zagrożeń, które, jak twierdzi, mają na celu wywołanie strachu i grę na poważnych i autentycznych obawach dotyczących napaści na tle seksualnym.

„Śmiało uprawiaj seks ze wszystkimi, nawet swoimi przyjaciółmi"

Know Your Meme podaje, że „Narodowy Dzień Gwałtu” pojawiał się na Twitterze już w 2010 r., ale żaden z twittów nie dotyczył wtedy 24 kwietnia. 11 kwietnia 2019 r. jeden z użytkowników portalu Urban Dictionary opublikował usuniętą obecnie definicję „Narodowego Dnia Gwałtu”: „24 kwietnia! Dzień, w którym gwałcenie ludzi jest legalne! Więc śmiało uprawiaj seks ze wszystkimi, nawet swoimi przyjaciółmi”.

Akurat śmiało uprawiać seks możesz każdego dnia. Legalnie. Także z przyjaciółmi. Bo seks wymaga zgody każdej ze stron, inaczej nie istnieje. Więc jeśli wszyscy się zgodzą, to śmiało uprawiaj seks ze wszystkimi, nawet swoimi przyjaciółmi.

A stosunek bez zgody którejś strony to już nie seks, tylko gwałt. Różnica jest dość diametralna.

20 marca 2021 r. TikTokerka @glambyizzy opublikowała filmik, na którym zamieściła tę właśnie definicję z Urban Dictionary wyrazami niedowierzania i oburzenia. Zebrała ponad 789 000 wyświetleń w ciągu miesiąca. To najwcześniejsze znane wideo dotyczące tegorocznego „dnia gwałtu”.

Od tego momentu setki TikTokerek i TikTokerów nagrało swoje reakcje, a informacja powędrowała w świat. Większość TikToków była albo w jawnie oburzonym tonie, albo ostrzegająca kobiety. Początkowo „dzień gwałtu" nazywany był narodowym – miał dotyczyć tylko USA. Ale ze względu na szeroki zasięg na całym świecie nazywany jest szerzej: jako dzień gwałtu bądź światowy dzień gwałtu.

„Ktokolwiek to stworzył, jest po*ebaną osobą”.

Na Urban Dictionary w tej chwili najwięcej lajków ma definicja:

„Ktokolwiek to stworzył, jest po*ebaną osobą”.

Podobnie po*ebanymi osobami są ludzie, którzy stworzyli dzień łapania za biust i dzień łapania za tyłek. Co roku rechoczący mężczyźni piszą, że będą bez uprzedzenia łapali swoje współpracownice i sąsiadki, by uczcić ten dzień. A zatem – to dni molestowania. Nie legalnego, bo naruszenie nietykalności osobistej czy molestowanie w miejscu pracy są regulowane prawnie i karane. Ale jednak takie dni istnieją.

Czy zatem wizja, że ktoś wymyślił „dzień gwałtu” jest aż tak niewyobrażalna? Nie. Zwłaszcza że ktoś to naprawdę wymyślił – dlatego poszło dalej. Czy w 2010 r., czy w 2019 r., czy w 2021 r.

To tylko żart!

Że niby to robota trolli? Trolle to też ludzie.

To żart? Żart o tym, że zostaniemy zgwałcone, może bawić tylko totalnie nieempatyczne osoby. Żeby żartować na temat gwałtu, trzeba mieć zgodę i wiedzieć, że drugą osobę też takie żarty bawią, a nie traumatyzują. To trzeba mieć ustalone. Nie masz tego ustalonego z każdą osobą na świecie. A „dzień gwałtu" trafia do każdej osoby – i większość z nich nie wyraziła zgody, by obcy gość pisał do niej, że trzeba uczcić dzień gwałtu i ją zgwałcić.

Kilka godzin temu nieznany mi mężczyzna oznaczył mnie na publicznym stories. „@majakstasko hej dz*wko jestem gościu zgwalce cie jak cie znajde”.

Żart? Taki żart może retraumatyzować. Może wywołać ataki paniki, napady lękowe i wzmóc inne objawy zespołu stresu pourazowego. Czy prawo do żartu jest ważniejsze niż zdrowie i życie ludzi?

W istocie to nie żart, tylko sposób na zastraszenie. I dokładnie temu służy ten dzień.

Każdy wie, że „dzień legalnych gwałtów” to oszustwo

„Dzień legalnych gwałtów” to oczywiście oszustwo, niezależnie od źródła.

„Dałyście się nabrać”. „Co za idiotki, przecież to trolling” – słyszymy od kilku dni. Serio? A my naprawdę myślałyśmy, że wszystkie państwa świata zalegalizowały na ten jeden dzień gwałty za pomocą TikToka!

„Dzień legalnych gwałtów” to oszustwo? No sh*t, Sherlock. Każdy wie, że to oszustwo, nie musicie nam tego tłumaczyć. Nie ma czegoś takiego jak „dzień legalnego gwałtu”. Każdy gwałt jest nielegalny. Każdego dnia. Konstytucja, prawo karne, wszystkie prawa międzynarodowe stwierdzają, że gwałt jest nielegalny. Nie da się ich na jeden dzień anulować.

I naprawdę nikt ani przez moment nie pomyślał, że to „prawda”. Oczywiste było, że legalne gwałty jednego wybranego dnia to oszustwo. Dlaczego więc wciąż mamy z tym problem?

Każdy gwałt jest nielegalny. I prawie każdy bezkarny

Każdy gwałt jest nielegalny. I, niestety, prawie każdy jest bezkarny. 67% spraw dotyczących zgwałceń jest umarzanych – nie dlatego, że udowodniono, że gwałtu nie było, tylko dlatego, że policja i prokuratura nie znalazły wystarczających dowodów i nie przeprowadziły odpowiednio rzetelnie śledztwa, a biegli sądowi są wybierani z przypadku i mogli nie odświeżać swojej wiedzy dotyczącej psychologii człowieka od 20 lat, przez co zdarza się, że posługują się stereotypami zamiast ugruntowaną, współczesną wiedzą. Sprawy sądowe potrafią trwać latami – przez te lata gwałciciele chodzą wolno po świecie. Bardzo rzadko są aresztowani. Mogą mieszkać w okolicy swojej ofiary i ją codziennie mijać. Mogą poznawać kolejne ofiary.

30-40% wyroków za gwałt to wyroki w zawieszeniu. A większość wyroków bezwzględnego więzienia to 2 lata – czyli najniższy możliwy przy tym przestępstwie wymiar kary.

Między innymi z tego powodu 92% kobiet w Polsce nie zgłasza gwałtu – wstydzi się, boi lub nie wierzy w działania wymiaru sprawiedliwości. Zgodnie z badaniami, fałszywe oskarżenia w przypadku tego przestępstwa są rzadkie – wynoszą 2-10% oskarżeń o gwałt.

A to oznacza, że delikatnie licząc – w połączeniu z poprzednimi statystykami – grubo ponad 90% gwałcicieli chodzi wolno po ulicach. To nasi znajomi, współpracownicy, sąsiedzi, krewni. Mijamy ich w sklepach, na ulicach, na uczelniach. Mieszkamy z nimi w wynajmowanych mieszkaniach i pijemy obok nich w knajpach.

Piszecie, że „dzień gwałtu” to oszustwo. Nie macie racji: to nasza rzeczywistość. Dla nas każdy dzień jest dniem gwałtu. Nie legalnego, ale bezkarnego.

Dla wielu z nas każdy dzień to dzień gwałtu

24 kwietnia to dzień gwałtu?

Dla wielu z nas każdy dzień to dzień gwałtu.

A dla wszystkich z nas każdy dzień to dzień możliwości gwałtu.

Od dziecka słyszymy, żebyśmy nie wychodziły po zmroku, nie odsłaniały za wiele ciała, nie nosiły krótkich spódniczek ani mocnego makijażu. Buty sportowe, żeby móc uciekać. Bluza z kapturem, żeby nie można było po ciemku rozpoznać, czy jesteśmy kobietami. Gaz pieprzowy, klucze ułożone w dłoni w „kastet”. Techniki samoobrony.

Gdy żegnamy się z koleżankami i wracamy do domu, przestrzegamy się: „Zadzwoń, kiedy do jedziesz”. „Uważaj na siebie”. „Udostępnij mi lokalizację, żebym wiedziała, gdzie jesteś”. To dla nas oczywiste, że bez przerwy czyha na nas niebezpieczeństwo gwałtu. Chcemy po prostu jak najszybciej móc zareagować i pomóc koleżance na wypadek, gdyby spotkało to tej nocy właśnie ją. Bo że kogoś spotka – co do tego nie ma wątpliwości.

Gwałt jest zawsze obok. Tak bardzo wrósł w naszą codzienność, że nawet nieszczególnie widzimy w tym coś dziwnego. Tak po prostu jest. Trzeba się przyzwyczaić.

Tak wygląda normalizowanie gwałtu.

Zachęcacie nas, byśmy nie wychodziły z domów. A może niech gwałciciele nie wychodzą z domów? Może powiedzcie mężczyznom, żeby nie wychodzili z domu, jeśli chcą gwałcić?

„Ale co w tym złego, że mówimy kobietom, żeby chroniły się przed gwałcicielami?”

Dlaczego to takie ważne?

Często słyszymy: „Ale co w tym złego, że mówimy kobietom, żeby chroniły się przed gwałcicielami?”. Wydaje się, że to racjonalne, żeby ostrzegać zagrożone osoby przed czyhającym na nie zagrożeniem.

Owszem, to jest racjonalne: jeśli osoby nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Gdy są o nim uświadamiane na każdym kroku – nie jest to ani racjonalne, ani mądre. Ma za to inne konsekwencje.

Za każdym razem, gdy dojdzie do przestępstwa seksualnego, kobiety słyszą: „A po co tamtędy szłaś?”. „A po co piłaś alkohol?”. „A po co wychodziłaś z domu po zmroku?”. „A dlaczego tak się ubrałaś?”. „Nie miałaś gazu pieprzowego? Przecież mówiliśmy…”.

Co zatem w takim momencie słyszy ofiara gwałtu?

JESTEŚ WINNA.

Jesteś winna, że szłaś złą ścieżką. Jesteś winna, bo wypiłaś alkohol. Jesteś winna, bo wyszłaś z domu po zmroku. Jesteś winna, bo miałaś krótką spódniczkę. Jesteś winna, bo nie miałaś gazu pieprzowego.

Bo skoro mogła się przed gwałtem uchronić, gdyby nie szła tą ścieżką, nie piła alkoholu, nie wychodziła z domu po zmroku, inaczej się ubrała, miała gaz pieprzowy – to do gwałtu by nie doszło. Więc kto jest tutaj winny? Ona, ofiara. Wystarczyło tego nie robić.

Tylko gwałciciel może sprawić, że gwałtu nie będzie. Wystarczy, że nie zgwałci

To nie tylko potworne obciążenie, które nakłada się na ofiarę – to także najzwyczajniej w świecie nieprawda. Niewychodzenie z domu nie uchroni przed gwałtem – 55% gwałtów ma miejsce w mieszkaniu. Niewychodzenie po zmroku i pójście inną ścieżką także nie – większość gwałtów dokonuje były i obecny partner. Osoby, które doświadczyły gwałtów, miały na sobie kurtki, dżinsy, spódniczki, piżamy i wszelkie możliwe stroje. Były trzeźwe i pijane. Miały gaz pieprzowy albo nie.

Żaden z tych sposobów nie uchroni przed gwałtem. Jest tylko jeden sposób, który może uchronić przed gwałtem – nie gwałcić.

Tylko gwałciciel może sprawić, że gwałtu nie będzie. Wystarczy, że nie zgwałci.

Dlaczego zatem zamiast uczyć mężczyzn, jak nie gwałcić, przestrzega się dziewczyny, jak się przygotować na gwałt? To metoda pełna okrucieństwa, bo nie daje zabezpieczenia, za to daje poczucie winy i poczucie życia bez wsparcia, w wiecznym strachu. Jakby bez przerwy ktoś nas uciskał w nasze zdrowie psychiczne.

Jest też niezgodna z rzeczywistością, bo opiera się na błędnych założeniach. I to naprawdę przedziwne, że mężczyźni, którzy tyle wołają o zdrowym rozsądku, racjonalności, dowodach i faktach, pomijają je, gdy mogą obwinić kobietę. Fakty mówią, że ubranie, niewychodzenie z domu czy niepicie alkoholu nie uchronią kobiety przed gwałtem. Mamy na to dowody i badania.

Fakty mówią, że to niegwałcenie przez gwałciciela uchroni kobiety przed gwałtem.

A zatem rady skierowane do kobiet są zwyczajnie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i racjonalnością.

Jakiś czas temu w Polsce miała miejsce wyjątkowo idiotyczna kampania społeczna „Mądra dziewczynka pilnuje drinka". Czyli dziewczynka, która zostanie zgwałcona po podaniu pigułki gwałtu, jest głupia?

Tak się kończy przenoszenie obciążenia na ofiarę. Niczego nie rozwiązuje, za to dobija najbardziej pokrzywdzoną i uniewidacznia odpowiedzialność oprawcy.

Dzień ścigania gwałcicieli

A teraz wyobraźmy sobie, że zamiast dnia gwałtu – który dla wielu z nas jest każdym dniem – mamy jeden dzień ścigania gwałcicieli. Dzień, w którym legalnie można złapać gwałciciela i wymierzyć mu karę. W którym sprawy nie toczą się latami, a służby i wymiar sprawiedliwości mają wiedzę na temat zachowań ofiar przestępstw seksualnych i samych przestępców. W którym gwałciciele od razu idą do aresztu. Albo w którym to nie wyłącznie ofiary muszą udowadniać swoją wiarygodność, tylko sprawcy także.

Dzień, w którym, po prostu, gwałciciele nie mogą chodzić bezkarnie wolno po ulicy.

Nagle gwałciciele przez jeden dzień poczuliby to, co my czujemy codziennie: strach przed wychodzeniem z domu. Lęk przed atakiem. Niepewność i wieczne poczucie winy. Wstyd i naznaczenie przestępstwem.

Przez jeden je*any dzień czuliby to, co dla nas jest normą.

Różnica jest taka, że gdyby ktokolwiek to zaproponował, podniosłoby się larum, że to lincz, kobiety się mszczą i niszczą się życie biednych gwałcicieli.

Bo nasze życie wszyscy od zawsze mają gdzieś.

Może trzeba kogoś zgwałcić, żeby ludzie traktowali cię jak niewinnego, bronili twojej bezbronności i atakowali twoje ofiary?

„Wesołego dnia gwałtu”

Kończę ten tekst w nocy. Wybiła właśnie północ. O 00:40 przychodzi do mnie wiadomość od obcego mężczyzny: „Wesołego dnia gwałtu”.

Niecałą godzinę później w komentarzach: „Jutro po zmroku wychodzę na miasto... wpisujcie się, kto idzie ze mną”.

Gdy się budzę, czeka mnie kilka kolejnych wiadomości o treści „wesołego dnia gwałtu” i „gwałcić muszę, bo się uduszę”.

Bezpiecznego dnia, wszystkim. Dziś i każdego kolejnego.

Doświadczyłaś przemocy? Potrzebujesz wsparcia?

Fundacja Feminoteka: 888 88 33 88  (od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00-20.00). Możesz też skorzystać z aplikacji AvonAlert.pl. Feminoteka prowadzi Fundusz Przeciwprzemocowy, który przeznacza na finansowe potrzeby kobiet po przemocy: terapie czy czynsze. Link do zbiórki na Fundusz: https://pomagam.pl/funduszfeminoteki.

Fundacja Centrum Praw Kobiet: 600-07-07-17 (całą dobę). W Warszawie istnieje Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia, czyli bezpieczne schronienie dla kobiet i dzieci doznających przemocy, który prowadzi przyjęcia. Centrum Praw Kobiet ma swoje siedziby w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Żyrardowie. Porady mailowe: porady.prawne@cpk.org.pl, porady.psychologiczne@cpk.org.pl, socjalne: pomoc@cpk.org.pl.

Fundacja Przeciw Kulturze Gwałtu (darmowa pomoc prawna): 506 467 523, adam.kuczynski@fpkg.org.pl, kamila.ferenc@fpkg.org.pl

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”: 22 668-70-00 (Poradnia Telefoniczna „Niebieskiej Linii”), pogotowie@niebieskalinia.pl

Chcesz opowiedzieć swoją historię? Napisz na adres: maja.stasko@iberion.pl.

Maja StaśkoAutor

Maja Staśko - aktywistka, dziennikarka, autorka książek i scenariuszy

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: maja.stasko@iberion.pl

Podobne artykuły

Wikimedia Commons/Cimmerian praetor - zdjęcie ilustracyjne

Świat

Pustki na półkach, problemy z dostawami. Brytyjczycy mają duży problem

Czytaj więcej >
(screen) Twitter/La_SER

Świat

Kościół spłonął na oczach wiernych. Przerażające sceny w Hiszpanii

Czytaj więcej >
Koniec wyborów w Niemczech

Świat

Zamknięto lokale wyborcze w Niemczech. Exit poll: nie ma jednoznacznego zwycięzcy

Czytaj więcej >
Pexels/Kindel Media

Świat

Zagrzeb. Ojciec zabił troje dzieci i próbował popełnić samobójstwo

Czytaj więcej >
Pixabay/zandy126 - zdjęcie ilustracyjne

Świat

Włochy. Ksiądz ukradł pieniądze z tacy. Wydał je na używki i seks

Czytaj więcej >
Piotr Molecki/East News

Świat

Białoruś. Na okładce magazynu pojawił się wizerunek Andrzeja Duda z wąsami Hitlera

Czytaj więcej >